Paradoks stóp procentowych: Dlaczego zmienna stopa okazuje się mniej toksyczna, niż sądziliśmy?
5 minut czytania
18.12.2025
5 minut czytania
18.12.2025
Kategoria
Autor
Bartłomiej Sieczkowski
Prezes zarządu Private Debt Partners, CEO
W polskiej debacie publicznej w ostatnich latach „zmienna stopa” przez lata była synonimem ryzyka i niestabilności. Tymczasem dane z USA (indeks CaseShiller skorygowany o inflację CPI - poniżej) rzucają na ten temat zupełnie nowe światło. Okazuje się, że to właśnie „bezpieczna” stała stopa na 30 lat – fundament amerykańskiego snu o własnym domu z ostatniej dekady taniego pieniądza – stała się źródłem rynkowej patologii, której w Polsce udało się uniknąć. Co ciekawe w Polsce również mieliśmy ekstremalnie luźną politykę pieniężną, w szczególności w okresie pandemii, ale dzięki zmiennej stopie udało się uniknąć problemów, z którymi boryka się amerykański rynek mieszkaniowy.

Patrząc na załączony wykres – z niesamowitą ilością danych (ponad 100 lat!) widać ekstremalnie wysoki poziom cen na rynku nieruchomości po uwzględnieniu inflacji. Realne ceny domów w USA są dziś na historycznych szczytach (300 pkt!), przebijając nawet poziomy z pękniętej bańki z 2006 roku. Dlaczego ceny nie spadły, skoro Rezerwa Federalna od 2022 r. prowadzi restrykcyjną politykę pieniężną i kredyty hipoteczne są najdroższe od dekad?
Powód jest prosty- w USA miliony ludzi posiada kredyty ze stałą stopą na poziomie 2-3%, zaciągnięte w czasach „ery darmowego pieniądza”. Przy obecnych kosztach hipotek rzędu 6-7% (często drożej niż w Polsce!), nikt nie decyduje się na sprzedaż domu. Sprzedaż oznaczałaby zamianę długu oprocentowanego na 2% na taki na 7%.
Efekt: Rynek wtórny zamarzł. Właściciele zostali uwięzieni w „złotych kajdanach” taniego kredytu. Podaż zniknęła, co przy stałym popycie winduje ceny do absurdalnych poziomów.
Polski rynek hipotek, oparty na zmiennej stopie procentowej, reaguje na szoki zupełnie inaczej. Choć gwałtowny wzrost rat wywołany podwyżką stóp procentowych (rok 2022) jest bardzo bolesny dla budżetów domowych, z perspektywy makroekonomicznej ten system ma trzy potężne zalety:
Z perspektywy 2025 roku widać wyraźnie: zmienna stopa to nie błąd systemu, lecz mechanizm adaptacyjny, który:
Wniosek? Zmienna stopa, choć trudna do zaakceptowania w krótkim terminie, chroni nas przed systemową martwotą, która trawi dziś rynek amerykański. To bezpiecznik, który z dzisiejszej perspektywy wygląda na znacznie mniej toksyczne rozwiązanie, niż sugerowali eksperci jeszcze kilka lat temu.
Bonus dla dociekliwych: Czy Amerykanin może się zrefinansować, gdy stopy spadną? Tak, ale to kosztuje (zazwyczaj 2-5% wartości kredytu). Jednak gdy stopy rosną, mechanizm refinansowania nie pomaga – i to właśnie wtedy powstaje paraliż, który widzimy na wykresie.
Zapraszam do dyskusji: Czy wolicie „bezpieczeństwo”, które paraliżuje rynek, czy zmienność, która wymusza ruch i płynność?
Powiązane artykuły